Andrzej Rosiewicz

Ballada masochisty...

Na wiedeńskim serniku
Mam kolonię wirusów
Strasznych próbek bez liku
Dżumy, świnki, tyfusu
W potłuczoną strzykawkę
Łyżkę tego nakładę
Szybki ruch - i wstrzykuję w pośladek
a-a-ahh... jak dobrze...